Zima

jest zimno

trzeba coś robić

żeby nie wpuścić zimna

głębiej

żeby nie doszło aż do kości

i nie rozeszło się po nich

i nie zmroziło ich chęci do życia

jak jest zimno

to się nie chce ruszać

człowiek się kocem przykrywa

herbatę gorącą popija

i to wszystko

czasem jeszcze telewizor włączy

i spojrzy na coś byleby spojrzeć

bez zapamiętania

 

dziś mi się udało zimie przeciwstawić

jakież to przyjemne jest ją zwyciężyć

zrobieniem czegoś na co niby się nie ma ochoty

a co przywraca chęć do życia

i powoduje płynięcie nurtu wydarzeń

 

po pierwsze

pojechałam do lasu

i maszerowałam po nim z kijkami

nordic walking

maszerowałam zawzięcie

śnieg zmarznięty poskrzypywał

oddech mgliście zasłaniał widoki

a ja maszerowałam

jakby od tego marszu zależało dużo

 

mrozu było stopni kilkanaście

i słońce świeciło jaskrawo

jakby letnie było a nie zimowe

szłam

szłam

aż w końcu poczułam ciepło

w sobie – głęboko

obudziło się i przeciągnęło z westchnieniem

i zaczęło mnie grzać od środka

 

a potem zaczął śpiewać jakiś ptak

śpiewał z głębokim zaangażowaniem

jakby w ogólnie mu nie było zimno

 

przystanęłam z oczami w kierunku słońca

i uszami pełnymi ptasiego śpiewu

a wewnętrzne ciepło grzało mnie miło

to właśnie moje pierwsze dzisiaj osiągnięcie

 

po drugie

pojechałam do niedzielnych delikatesów

dużych i bogatych

i kupiłam kilka drogich i pysznych rzeczy

krem balsamiczny truflowy

kawę z Kenii

sucharki z migdałami

bataty

i fenkuła pachnącego anyżkiem

„jak egzotycznie – pomyślałam

kiedy płaciłam przy delikatesowej kasie

zupełnie nie zimowo”

a w domu wstawiłam do pieca

zimową zapiekankę z kaszy gryczanej i białego sera

dodałam garść estragonu

jajka od szczęśliwej kury

które kupuję od baby na rynku

czosnek sezam i suszone pomidory

wszystko to mieszałam rękami

gniotłam i przeciskałam palce

aż się połączyło w jedną, gęstą masę

teraz zapiekanka się piecze

i pachnie na cały dom

sezamem kaszą i serem

siedzę przy piecu który grzeje mnie w plecy

i piszę te słowa

i cieszę się

że dziś odniosłam zwycięstwo

nad zimnem

 

Przepis

K – 0,5 kg białego, półtłustego sera rozkruszamy, wsypujemy 2 łyżki suszonego estragonu

G – dodajemy 0,5 kg ugotowanej na sypko kaszy gryczanej (najlepiej niepalonej kupionej od chłopa rynkowego), 0,5 łyżki tymianku

Sł – 2 jajka, 0,5 paczki miękkiego masła

O – 3 ząbki zmiażdżone czosnku, 0,5 łyżki pieprzu

Sn – sól (to już według uznania, ale soli trzeba dodać tyle, żeby pomogła się wybić wszystkim innym smakom)

 

wszystko mieszamy i zagniatamy w gęstą masę, wykładamy na brytfannę nasmarowaną masłem, wyrównujemy i na wierzchu układamy kilka pokrojonych suszonych pomidorów i posypujemy sezamem.

pieczemy godzinę

i jemy z przyjemnością.

Ta zapiekanka działa na nas przede wszystkim smakiem gorzkim i kwaśnym – oba te smaki ściągają energię do środka, pomagają utrzymać wewnątrz ciepło i przetrwać mrozy. Estragon daje wspaniały aromat, szczególnie jak go łączymy z białym serem. Sezam nas rozpieszcza, chrupie w zębach,  pachnie i smakuje orzechowo.